| |
UROCZYSTY WJAZD DO
JAROZELIMY:
Wtem przybyli
do Jarozelimy i przyszli do Betfucke na Górze Oliwnej, wtedy
Jesuz posłał dwóch swoich fanów i rzekł im: „Idźcie do wsi,
która jest przed wami, prosto i za obornikiem trzy chuje w bok,
a znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i
przyprowadźcie do Mnie! Bom ja głody jak rosiczka, lecz much
wpierdalał nie będę. A gdyby, kto co mówił, powiecie: Że mam ich
w dziurce od chuja i niech liżą fiuta.” Stało się to, żeby
spełniło się słowo Proroka z guzem mózgu i zaawansowaną
schizofrenią: „Oto Król twój przychodzi do Ciebie ładny,
siedzący na osiołku, źrebięciu czy jakimś innym potworze, zsiada
z niego i zaczyna go wpierdalać na surowo.”
Fani poszli i uczynili, jak im Jesuz polecił. Przyprowadzili
oślicę i źrebię, a On usiadł na nich i zaczął się w nie wgryzać
jak żuk w gówno. Oślica zaczęła rzucać się i biec w niewiadomym
kierunku. A ogromne tłumy fanów, które go okrążały, wołały
głośno: „Hosanna na wysokościach chuja!” Gdy wjechał na
mocnej piździe do Jarozelimy, poruszyło się całe miasto, ludzie
pytali: „Kto to jest?” tłumy odpowiadały: „To jest
Jesuz! A gdzie jest On, tam jest kurwa biba!” I zaczęły się
huczne śpiewy, libacje alkoholowe, sadystyczny seks każdego z
każdym, brat z bratem, syn z Ojcem, córka z Matką.
JESUZ W ŚWIĄTYNI:
A Jesuz
wszedł do świątyni i zaczął rozpierdalać wszystko dookoła, obił
wszystkich sprzedających swoje cnoty i kupujących nieletnie
prostytutki, poprzetrącam im grzbiety i łamał nimi stoły
zmieniające pieniądze oraz ławki tych, którzy na miejscu się
oddawali innym. I rzekł do nich: „Co jest kurwa?! Mój dom ma
być domem modlitwy wy skurwysyny! A wy czynicie z niego jaskinie
kurestwa i bandyctwa!” Wtem podeszli do niego Arcyskurwysyni
i uczeni w Piździe – widząc zniszczenia, które uczynił, i
słysząc jego słowa – oburzyli się i rzekli do Niego: „Gówno
kurwo! Tyś jest największy skurwysyn! Każdy tu obrabiał Twojej
Matce! A kurestwo to Ty czynisz! Albowiem trwale dochodzą do nas
biadolenia, co wyprawiasz, gdy masz ochoczość! I tyś również
jesteś tu największy bandyta! Patrz coś kurwa narobił?!” A
Jesuz im odpowiedział: „Gówno to mam w dupie pryszczaty
zjebie!” I z tym ich zostawił, wyszedł poza miasto do
Bretanii i tam zanocował u pewnej niewiasty, dla której wizyta
Jesuza, sprawiła, iż nic już nie było takie same.
Wracając rano do miasta, uczuł głód narkotykowy. A widząc wielką
polanę, podszedł ku niej, mając nadzieje, że znajdzie maki,
które przerobi na opium. Lecz nic nie znalazł oprócz wołowych
ekskrementów i chabazi. I rzekł do fanów: „Niechże już nigdy
nie zobaczę tej polany!” I polana stanęła w ogniu. Fani, gdy
skończyli podpalać pole, pytali ze zdumieniem: „Dlaczego je
podpaliliśmy?” Jesuz nic nie odpowiedział, odwrócił się i
szedł w kierunku, jaki wskazywało mu prącie. |
|
|