| |
PRZYPOWIEŚĆ O
ROBOTNIKACH W WINNICY:
Albowiem
kurestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł
wczesnym rankiem, aby nająć robotników. Dał im pracę i posłał
ich do winnicy. Gdy wyszedł stamtąd, pracownicy zaczęli
czupurzyć się. Wypili i wykradali wszystkie beczki z winem, gdyż
mieli słabość do alkoholu. Gdy wytaczali ostatnia beczkę,
dostrzegła ich żona gospodarza i zaczęła się awanturować. Mimo,
iż mierzyła 2 metry i ważyła 160 kilo, robotnicy obalili ją i
wykonali grupową penetrację odbytu, poczym okradli dom z
wszelkich kosztowności i podpalili winiarnię. Kiedy nastał
wieczór, gospodarz wrócił i zobaczył co uczynili jego
pracownicy. Sąsiedzi, wiedząc, co się stało, szemrali przeciw
gospodarzowi, mówiąc: „Frajer i Pizda! Nakradł skurwesyn i
tera ma! Go łopierdolili!”. Gospodarz był w ciężkim szoku i
popadał w potworny stan, zwany potocznie „wkurwieniem jak chuj”,
wziął siekierę i wyruszył niczym Jesuz, w krwawą, pełną przemocy
i brutalnego seksu podróż. Wtem na drodze staną mu Jesuz
Chytrus wraz z tłumem fanów, nastała cisza… którą przerwał
przeraźliwy wrzask Gospodarza: „Zajebie kurwa! Zajebie jak
psa!” lecz nie uczynił tego co chciał, albowiem Jesuz
wetknął mu prącie w oko i ten kwiląc z bólu, wykrwawił się na
śmierć.
TRZECIA
PRZYPOWIEŚĆ MĘKI I ZMARTWYCHWSTANIA:
Mając udać
się do Jarozelimy na rzeź, Jesuz wziął osobno Dwunastu
czeladników i w drodze rzekł: „Oto idziemy do Jarozelimy, tam
Syn Człekokszałtny zostanie wydany arcyskurwysynom. Oni skażą Go na
śmierć i wydadzą Go zboczeńcom na wyjebanie, biczowanie i
ukrzyżowanie, a trzeciego dnia zmart…” Jesuzowi przerwał
Lech – ten, który z bratem ukradł księżyc i rzekł do niego: „Skończ
już pierdolić! Nawpierdalałżeś się tego gówna i pleciesz kurwa
cały czas bzdury! Jak się boisz to nie idź! Kurwa!”. Jesuza
ogarnął gniew i upierdolił mu łep. Jarosław brat Lecha ukląkł
przed ścierwem brata i szepnął: „Teraz ja zostanę
prezydentem”. Wtedy podeszła do zwłok ich matka i rzekła do
syna: „Janusz nie był Twoim ojcem! Jest przecież za
wysoki.”
Jesuz postanowił zabić całą rodzinę Lecha, w tym także
Jarosława, który był jednym z Dwunastu czeladników, zostało,
więc ich, już tylko dziesięciu oraz 4 tysiące mężczyzn, nie
licząc kobiet i dzieci. Jesuz rzekł do pozostałych: „To nie
byli bracia, a dwa pedały! I to jeszcze gorsze od Jana
Krztusiciela!”. Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało,
oburzyli się na tych dwóch braci, bądź pedałów, gdyż już sami
nie wiedzieli. |
|
|