| |
PRZYPOWIEŚĆ O SIEWCY:
Owego dnia
Jesuz wyszedł ze swojej popeliny i usiadł nad jeziorem, aby
pooddychać świeżym powietrzem, gdyż w chałupie jego unosił się
zapach ostrego seksu, posmród koziego kału i spoconej dupy, gdyż
poprzedniej nocy Jesuz kopulował z kózką imieniem Edna. Wnet
zebrały się wokół Niego tłumy tak wielkie, że wpadł do starej
spróchniałej łodzi i usiadł, a cała masa cisnęła się na brzegu.
I mówił im wiele przypowieści tymi słowami:
„Oto Makumba, wódź plemienia złotej strzały, wyszedł siać swe
nasienie. A gdy miotał ostrym potokiem zarodków, niektóre z nich
padły na ziemię, nadleciały ptaki i wydziobany je. Inne padły na
piersi, udziec i twarz. Lecz gdy słońce poderwało się ku
niewiastom, nasienie przypaliło się i uschło. Inne znowu padły
na dzieci, bawiące się niedaleko zakrwawionym noworodkiem bez
źrenic. Inne w końcu wpadły do macicy i plon wydały, jedno
normalne, drugie z upośledzeniem mózgu, a inne bliźniacze
połączone prąciami. Kto ma fiuta, niechaj rucha!”
Stopy Jesuza, słynące z ostrego zapachu i mocno żrących
substancji pomiędzy palcami, zaczynały młócić dziury w łodzi, co
przyczyniło się do podtapiania.
CEL PRZYPOWIEŚCI:
Jesuz
uwzględnił wszystkie za i przeciw by wyjść z łodzi na płycizny
jeziora. Wtem ryby zaczęły pływać brzuchem do góry i wyskakiwać
masowo z jeziora. Przystąpili do Niego fani i zapytali:
„Dlaczego w przypowieściach swych mówisz do nich?” On im
odpowiedział: „Wam dano poznać moje wypociny, im zaś nie
dano. Bo kto ma erekcję, temu będzie dobrze, i nadmiar niewiast
mieć będzie, kto zaś nie ma, temu odetną to, co ma. Dlatego
mówię do nich w przypowieściach, bo pozlepianymi oczyma nie
widzą i brudnymi uszami nie słyszą. Tak spełnia się na nich
przepowiednia jednego z Proroków:
Patrzeć będziecie, a nie dotkniecie,
Dotknąć zachcecie, a nie wyrżniecie.
Nie stwardniało prące tego ludu,
W ich uszach pasieka i na oczach śpiochy,
Twarze ich brzydkie, to mieszkańcy wiochy.
Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uczy, że słyszą. Bo
zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków pragnęło ujrzeć to, co wy
pieprzycie, i usłyszeć to, jak stękacie gdy moc wielka w pycie."
JESUZ W NAZIRECIE:
Gdy Jesuz
skończył mawiać, oddalił się stamtąd. Przyszedłszy do swego
miasta rodzinnego, nauczał swoich nowych fanów w synagodze, tak
że byli napaleni i pytali: „Skąd u Niego ta mądrość i takie
warunki fizyczne? Czyż nie jest on synem nie uporządkowanego i
nieco wynaturzonego Dzozefa? Czy Jego Matce, kobiecie lekkich
obyczajów, nie jest na imię Maria? Czy nie żyją oni u nas?
Skądże więc ma to wszystko?”
I powątpiewali o Nim, obgadywali i obrzucali napletkami. A Jesuz
rzekł do nich: „Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domy mogę być
lekceważony!” I niewiele tam zdziałał, z powodu ich ciemnoty.
Uważał ich bowiem za frajerów i leszczy. |
|
|