ROZDZIAŁ XV
 
  PRZYPOWIEŚĆ O SIEWCY:

         Owego dnia Jesuz wyszedł ze swojej popeliny i usiadł nad jeziorem, aby pooddychać świeżym powietrzem, gdyż w chałupie jego unosił się zapach ostrego seksu, posmród koziego kału i spoconej dupy, gdyż poprzedniej nocy Jesuz kopulował z kózką imieniem Edna. Wnet zebrały się wokół Niego tłumy tak wielkie, że wpadł do starej spróchniałej łodzi i usiadł, a cała masa cisnęła się na brzegu. I mówił im wiele przypowieści tymi słowami:

„Oto Makumba, wódź plemienia złotej strzały, wyszedł siać swe nasienie. A gdy miotał ostrym potokiem zarodków, niektóre z nich padły na ziemię, nadleciały ptaki i wydziobany je. Inne padły na piersi, udziec i twarz. Lecz gdy słońce poderwało się ku niewiastom, nasienie przypaliło się i uschło. Inne znowu padły na dzieci, bawiące się niedaleko zakrwawionym noworodkiem bez źrenic. Inne w końcu wpadły do macicy i plon wydały, jedno normalne, drugie z upośledzeniem mózgu, a inne bliźniacze połączone prąciami. Kto ma fiuta, niechaj rucha!”

Stopy Jesuza, słynące z ostrego zapachu i mocno żrących substancji pomiędzy palcami, zaczynały młócić dziury w łodzi, co przyczyniło się do podtapiania.



CEL PRZYPOWIEŚCI:

         Jesuz uwzględnił wszystkie za i przeciw by wyjść z łodzi na płycizny jeziora. Wtem ryby zaczęły pływać brzuchem do góry i wyskakiwać masowo z jeziora. Przystąpili do Niego fani i zapytali: „Dlaczego w przypowieściach swych mówisz do nich?” On im odpowiedział: „Wam dano poznać moje wypociny, im zaś nie dano. Bo kto ma erekcję, temu będzie dobrze, i nadmiar niewiast mieć będzie, kto zaś nie ma, temu odetną to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, bo pozlepianymi oczyma nie widzą i brudnymi uszami nie słyszą. Tak spełnia się na nich przepowiednia jednego z Proroków:
Patrzeć będziecie, a nie dotkniecie,
Dotknąć zachcecie, a nie wyrżniecie.
Nie stwardniało prące tego ludu,
W ich uszach pasieka i na oczach śpiochy,
Twarze ich brzydkie, to mieszkańcy wiochy.
Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uczy, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków pragnęło ujrzeć to, co wy pieprzycie, i usłyszeć to, jak stękacie gdy moc wielka w pycie."



JESUZ W NAZIRECIE
:

         Gdy Jesuz skończył mawiać, oddalił się stamtąd. Przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał swoich nowych fanów w synagodze, tak że byli napaleni i pytali: „Skąd u Niego ta mądrość i takie warunki fizyczne? Czyż nie jest on synem nie uporządkowanego i nieco wynaturzonego Dzozefa? Czy Jego Matce, kobiecie lekkich obyczajów, nie jest na imię Maria? Czy nie żyją oni u nas? Skądże więc ma to wszystko?”
I powątpiewali o Nim, obgadywali i obrzucali napletkami. A Jesuz rzekł do nich: „Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domy mogę być lekceważony!” I niewiele tam zdziałał, z powodu ich ciemnoty. Uważał ich bowiem za frajerów i leszczy.
 
< WSTECZ  |  SPIS TREŚCI  |  DALEJ >
Wszystkie prawa zastrzeżone. RSh [iRSh.pl / rsh@irsh.pl]