| |
ŚCIĘCIE JANA KRZTUSICIELA:
W owym czasie
doszła do pasieki króla Franklina, (zwanej potocznie uszami) -
wieść, tak straszna i okrutna, że spod szat jego wybrnął wielki
czarny stolec. I rzekł nieco wkurwiony do swych dworzan: „To
Jan Krztusiciel! On jest strzygą i dlatego moce cudotwórcze w
nim działają! Zaciąga do chałupy i molestuje nastolatki!”
Franklin bowiem kazał schwytać Jana, związać i wrzucić do jednej
celi z wiecznie nienasyconym Żiżejem Antuanem.
Powodem wkurwienia Franklina była Kunegunda, żona brata jego.
Jan bowiem na jednej z wielu schadzek przy burdelu w którym był
więziony, dostrzegł młodą, śliczną i mającą piękne długie wąsy
kobietę, tańczącą w białym amoku, Jan mając duże doświadczenie w
tych sprawach, przyłączył się do tańca i regularnie dobierał się
jej do cipki. Obiecał jej że dostanie wszystko, czego tylko
człowiek może zapragnąć, gdy odda mu swą cnotę. Matka jej,
widząc co czyni Jan, poderwała Kunegundę do góry i rzuciła z
całym impetem w pobliski barek. Goście zaczęli się awanturować,
gdyż sporo alkoholu porozlewało się na ziemię. Zaczęły się
zamieszki, lecz Matka nie przejmując się resztą, skupiała się na
biciu swej córki i rzekła: „Ty szmato! Dziwko! Kurwo! Pizdo!
Jak ja cię wychowałam! Teraz idź i urwij łep skurwysyna homonta
jebanego! Bo ci łep upierdolę!”. Rozmowę Matki z córką
słyszał król Franklin, który był zmuszony schwytać Jana i
zamknąć w więzieniu.
Po nocy w celi z napalonym Antuanem, Jan nie mógł siedzieć. Wtem
przyszedł Franklin wraz z Kunegundą, która była gotowa ściąć
głowę Krztusicielowi.
I uczyniła to o co prosiła ją Matka. Uczniowie zaś Jana
przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je. Potem poszli i
donieśli wszystko Jesuzowi.
PIERWSZE ROZMNAŻANIE
CHLEBA:
Gdy Jesuz to
usłyszał, rozdrażniony i na pełnej piździe oddalił się stamtąd w
łodzi na pustynię, sam, gdyż patrząc na parszywe pyski wpadłby w
furię. Lecz masa dowiedziała się o tym i z miast poszli za Nim
pieszo, jak stado żuczków za gównem. Gdy wysiadł, ujrzał wielkie
tłumy. Zlitował się na nimi i zabił tylko 113 osób.
A gdy nastała noc, przystąpił do niego jeden z fanów i rzekł:
„Jezek! Ty wiesz że ja cie szanuje, Ali tu chuj jest, zagrycha
się kończy, może czas najwyższy zabrać stąd dupę?”
Odpowiedział Mu: „Nie potrzebują odchodzić, tu jest fajny
klimat!” Odpowiedział Mu wstawiony fan: „Zagrycha! Kurwa
zagrycha!” Inny zaś krzyczał: „Spir się kończy! I grzyby
pleśnieją!”. Jesuz zszokowany kazał tłumom usiąść na trawie,
następnie wziąwszy zagrychę w postaci 5 chlebów i dzbanek
spirytusu, spojrzał w niebo, i zaczął oddawać mocz na chleb i do
dzbanka. Pod wpływem moczu chleb napęczniał, a spirutusu w
dzbanku zrobiło się więcej. Zadowolony tłum był mocno wstawiony,
a było ich około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i
dzieci. |
|
|