ROZDZIAŁ XVI
 
  ŚCIĘCIE JANA KRZTUSICIELA:

         W owym czasie doszła do pasieki króla Franklina, (zwanej potocznie uszami) - wieść, tak straszna i okrutna, że spod szat jego wybrnął wielki czarny stolec. I rzekł nieco wkurwiony do swych dworzan: „To Jan Krztusiciel! On jest strzygą i dlatego moce cudotwórcze w nim działają! Zaciąga do chałupy i molestuje nastolatki!” Franklin bowiem kazał schwytać Jana, związać i wrzucić do jednej celi z wiecznie nienasyconym Żiżejem Antuanem.

Powodem wkurwienia Franklina była Kunegunda, żona brata jego. Jan bowiem na jednej z wielu schadzek przy burdelu w którym był więziony, dostrzegł młodą, śliczną i mającą piękne długie wąsy kobietę, tańczącą w białym amoku, Jan mając duże doświadczenie w tych sprawach, przyłączył się do tańca i regularnie dobierał się jej do cipki. Obiecał jej że dostanie wszystko, czego tylko człowiek może zapragnąć, gdy odda mu swą cnotę. Matka jej, widząc co czyni Jan, poderwała Kunegundę do góry i rzuciła z całym impetem w pobliski barek. Goście zaczęli się awanturować, gdyż sporo alkoholu porozlewało się na ziemię. Zaczęły się zamieszki, lecz Matka nie przejmując się resztą, skupiała się na biciu swej córki i rzekła: „Ty szmato! Dziwko! Kurwo! Pizdo! Jak ja cię wychowałam! Teraz idź i urwij łep skurwysyna homonta jebanego! Bo ci łep upierdolę!”. Rozmowę Matki z córką słyszał król Franklin, który był zmuszony schwytać Jana i zamknąć w więzieniu.

Po nocy w celi z napalonym Antuanem, Jan nie mógł siedzieć. Wtem przyszedł Franklin wraz z Kunegundą, która była gotowa ściąć głowę Krztusicielowi.

I uczyniła to o co prosiła ją Matka. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je. Potem poszli i donieśli wszystko Jesuzowi.



PIERWSZE ROZMNAŻANIE CHLEBA:

         Gdy Jesuz to usłyszał, rozdrażniony i na pełnej piździe oddalił się stamtąd w łodzi na pustynię, sam, gdyż patrząc na parszywe pyski wpadłby w furię. Lecz masa dowiedziała się o tym i z miast poszli za Nim pieszo, jak stado żuczków za gównem. Gdy wysiadł, ujrzał wielkie tłumy. Zlitował się na nimi i zabił tylko 113 osób.

A gdy nastała noc, przystąpił do niego jeden z fanów i rzekł: „Jezek! Ty wiesz że ja cie szanuje, Ali tu chuj jest, zagrycha się kończy, może czas najwyższy zabrać stąd dupę?” Odpowiedział Mu: „Nie potrzebują odchodzić, tu jest fajny klimat!” Odpowiedział Mu wstawiony fan: „Zagrycha! Kurwa zagrycha!” Inny zaś krzyczał: „Spir się kończy! I grzyby pleśnieją!”. Jesuz zszokowany kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy zagrychę w postaci 5 chlebów i dzbanek spirytusu, spojrzał w niebo, i zaczął oddawać mocz na chleb i do dzbanka. Pod wpływem moczu chleb napęczniał, a spirutusu w dzbanku zrobiło się więcej. Zadowolony tłum był mocno wstawiony, a było ich około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
 
< WSTECZ  |  SPIS TREŚCI  |  DALEJ >
Wszystkie prawa zastrzeżone. RSh [iRSh.pl / rsh@irsh.pl]