| |
MĘDRCY ZE WSCHODU:

Gdy zaś
Jesuz narodził się w Bentlejem w Judei za panowania króla
Franklina, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli i pytali: „Gdzie jest
nowo narodzony król żyd? Wciągnęliśmy, bowiem jego chmurę na
Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon”. Ów chmurą był obłok
dymu marihuany, którą Dzozef wraz ze swą małżonką Maryją palili i
uprawiali w Bentlejem. Mędrców usłyszał król Franklin, który był
obmierzłym i odpychającym dyktatorem, wkurwił się, wraz z Nim
cała Jarozelima. Wezwał wtem zewsząd wszystkich arcyskurwysynów
i sprzedawczyków i przesłuchiwał ich, gdzie ma się narodzić
Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: „W Bentlejem judzkim, bo tak
napisał prorok:
O kurwa! Bentlejem ty ma ziemio,
Latasz z
gołą dupą pośród głównych miast Judy,
Aczkolwiek z
ciebie wyjdzie On!
Który będzie
owczarzem a ja owcą jego i cały lud mój”.
Wtedy
Franklin przyzwał ukradkiem Mędrców i wypytał ich wnikliwie o
czas wciągnięcia chmury. A kierując ich do Bentlejem, rzekł: „oblukajcie
skurwysyna i pomolestujcie trochę, a gdy skończycie przynieście
mi, abym i ja mógł”. Oni zaś uwzględniwszy króla, ruszyli w
drogę. A oto chmura, którą wciągali na Wschodzie, szła przed
Nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było
Dziecię. Gdy ujrzeli chmurę, pod nią plantację – uradowali się,
ich ręce nie były już bezczynne, nabrzmiewały sutki. Wtargnęli
do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją, oraz
sfrustrowanego sytuacją Dzozefa, sypiącego kurwami, chujami i
ładującego strzelbę, upadli na twarz i oddali Mu pokłon. Dzozef
ukoił swój gniew, gdy Mędrcy pokazali mu swe skarby, ofiarowali
dziecku dary: złote dildo od Prady, nową perfumę Paris Hilton
oraz pałeczkę wzbogacanego Uranu. Maryja dotknięta tym, iż nie
podarowali pampersów, rozebrała i uwiązała ich, tak aby nie
wrócili do swojej Ojczyzny.
UCIECZKA DO EGIPTU:
Gdy ciała Mędrców zgniły – ofiary zabójstwa z rąk Marii, Matki
Jesuza. Dzozef wrzucił zwłoki do zimnego wapna, aby te całkowicie
usunąć. Wiedział, iż Mędrcy byli nasłani przez króla Franklina,
który będzie nasyłał fizyków jądrowych na plantację, aby ją
zgładzić. Wziął w nocy siekierę i woreczek białej siły i
ruszył do Egiptu, albowiem zawsze marzył zdefraudować piramidy.
W połowie drogi zmarzł, wrócił więc do Bentlejem po kożuch,
zabrał przy okazji Dziecię i Jego Matkę. Pozostał w Egipcie aż
do śmierci Franklina, który umarł szybko, prowadził zaś bardzo
hulaszcze życie. Tak miało się spełnić słowo, które Pan
powiedział przez jednookiego, nieco szemranego i smrodliwego
Proroka: „Z Egiptu to co dobre i tanie”. |
|
|